Mity o ostrym jedzieniu

Drodzy Ostrożercy, tutaj rozprawiamy się z paroma mitami, które mogliście zasłyszeć podczas przyznawania się do faktu, że lubicie ostro zjeść.
Ten przerażony wzrok cioci na imieninach kiedy polewasz ostrym sosem kawałek ciasta - "Skarbie, z pewnością dostaniesz po tym wrzodów!" - ha, nigdy więcej!

Ostre sosy sklep Będzie Piekło cholula sriracha

MIT 1. Ostre żarcie powoduje wrzody.
 
Przez szereg lat większość lekarzy twierdziła, że duże spożywanie pikantnych przypraw lub ostrych sosów jest jedną z przyczyn powstawania wrzodów żołądka. Błąd! Jajogłowi odkryli jakiś czas temu, że za te mało przyjemne dolegliwości ze strony układu pokarmowego odpowiada Helicobacter pyloribakteria surfująca po naszym żołądku. Szach mat, lekarze! Spokojnie możecie wrócić do zajadania cholernie ostrego meksykańskiego burrito :)

MIT 2. Ostre jedzenie może wywołać przedwczesny poród.
 
Totalna bzdura. Oczywiście, kapsaicyna zawarta w ostrym jedzeniu lub papryce może podrażnić żołądek ciężarnej kobiety, ale w takim samym stopniu jak zrobi to w przypadku żołądka każdego dorosłego człowieka. Nie ma jednak żadnych dowodów na to, by kiedykolwiek doprowadziła do przedwczesnego porodu lub miała negatywny wpływ na rozwój dziecka!

MIT 3. Pewne grupy etniczne są bardziej odporne na działanie ostrych przypraw.
 
Od jakiegoś czasu pojawiły się spekulacje, że pewne grupy etniczne rodzą się ze znacząco większą odpornością na kapsaicynę. Nie istnieją jednak żadne wiarygodne badania, które miałyby potwierdzać taką tezę. Jest oczywistością, że niektóre ludy są bardziej związane z ostrą kuchnią (np. mieszkańcy Indii czy Tajlandii), aczkolwiek odporność ich przedstawicieli na niewyobrażalne dla przeciętnego Polaka dawki ostrości można łatwo wytłumaczyć faktem zwiększania się tolerancji, którą przecież ćwiczą od dziecka :) (Czyżby curry z ostrą papryką zamiast kaszki mannej?)
 
MIT 4. Ostre jedzenie uzależnia.
 
Znacie to uczucie, prawda? Jeden gryz przyjemnie piekącego przysmaku, potem drugi, trzeci, dziesiąty. Ciężko przestać, choć to czasem trochę boli. Robimy to wciąż i wciąż – jemy ostre jedzenie, polewamy wszystko ostrym sosem, wciągamy nosem paprykę. Czy nie stajemy się z czasem po prostu od niego uzależnieni? Otóż, okazuje się, że niekoniecznie. To, że lubimy schrupać coś, co wykręci nasze kiszki na lewą stronę, nie przekona naszego organizmu, że jest nam to niezbędne do życia. Nie można się od ostrego jedzenia uzależnić w taki sposób jak od kofeiny i nikotyny – nasz organizm nigdy sam z siebie nie będzie domagał się kapsaicyny. (choć dalibyśmy głowę, że czasem nam się nieco bez tego rączki trzęsą!) Jedyną rzeczą, która sprawia, że jesteśmy tak przywiązani do subtelnego uczucia bólu w naszym przełyku jest kwestia wydzielania endorfin przy każdym spożyciu ostrego żarcia. Te spryciary działają przeciwbólowo i poprawiają nasz nastrój. Zatem, samo zdrowie :)
 
MIT 5. Mężczyźni, którzy jedzą ostro, mają więcej testosteronu.
 
Na koniec mit, który nie jest do końca mitem. Przeprowadzono badania z których wynika, że mężczyźni lubiący pikantne potrawy i ostre sosy mają wyższy poziom testosteronu niż panowie unikający takich przyjemności. Nie jest to jednak ze sobą powiązane w taki sposób, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Jedzenie dużej ilości ostrego jedzenia nie sprawi, że Twój poziom testosteronu pójdzie w górę. Bardziej chodzi o to, że panowie, którzy już posiadają sporo tego męskiego hormonu bardziej lubują się w ryzykownych aktywnościach, do których można spokojnie zaliczyć konsumpcję znacznych ilości ostrości. Sprytne!

Tak więc, drodzy Ostrożercy - jedzcie wszystko, co pikantne! Wyjdzie Wam to na zdrowie :)